Wielu mlodych wiezniow Jaworzna bylo przed wojna harcerzami. Ich glowna wina bylo przywiazanie do Polski i czasami pochodzenie z rodzin, ktorych socjalizm nie tolerowal.
Przykladem Bohdan Ehrenkreutz-Stelinski, wspoltworca Zwiazku Mlodocianych Wiezniow Politycznych lat 1944-1956 „Jaworzniakow”, pozniej przewodniczacym wojewodzkiego oddzialu w Szczecinie i pelnomocnik wojewody ds. kombatantow.
W 1949 r. zostal aresztowany przez UB we Wroclawiu. Mial 16 lat. Byl czlonkiem Podziemnej Organizacji Mlodziezowej. Oskarzono go o „zbrodnicza dzialalnosc przeciwko ludowej ojczyznie”. Juz w Jaworznie komendantowi Morelowi jego nazwisko od razu wydalo sie podejrzane. Okreslil Bogdana ”faszystowskim bekartem”.
Przeszlosc rodzinna, dawniej powod do dumy, teraz stala sie przeklenstwem. Nazwisko Ehrenkreutz nie pochodzilo z Niemiec, a od barona kurlandzkiego Ehrenkreutza, ktory w XVIII w. wyzwal na pojedynek milosciwie panujacego wowczas cara i zagrozony daniem gardla, salwowal sie ucieczka do Polski. Inny przodek, Nikodem Ehrenkreutz byl wspoltworca Organizacji Narodowej w 1905 r., a po pierwszej wojnie swiatowej organizowal zreby panstwa polskiego we Lwowie. Od 1923 r. pelnil funkcje skarbnika Zwiazku Zawodowego Pracownikow Miejskich RP oraz wiceprezydenta Warszawy. Stryj, Stefan Ehrenkreutz, byl senatorem RP i ostatnim rektorem uniwersytetu w Wilnie. Po wybuchu wojny od jesieni 1939 r. do 10 lipca 1940 r. jako przedstawiciel PPS dzialal w zalozonym w Wilnie Komitecie Polskim, ktorego prezesem byl Bronislaw Krzyzanowski. Zginal zamordowany przez Rosjan. Ojciec Bogdana, Kazimierz, byl dowodca okregu zachodniego AK w Warszawie. Po aresztowaniu w 1942 r. zginal w Oswiecimiu. Jego brat, Wlodzimierz, lekarz wojskowy, zamordowany zostal przez Rosjan w jednym z obozow „katynskich”. Drugi brat, Jaroslaw, jeden z dowodcow Powstania Warszawskiego, zginal w Schoembergu.
- O Jaworznie dowiedzial sie miedzynarodowy czerwony krzyz – Bogdan wspominal z niechecia okres, o ktorym mowil, ze mimo uplywu tylu lat ciagle mu sie sni po nocach. – Nie dosc, ze zapedzano nas do pracy ponad ludzkie sily, to przy tym glodzono. Z okazji wizyty komisji, zaserwowano nam gulasz w postaci niedogotowanych kawalkow miesa w roztopionym smalcu. Wszyscy dostali od razu biegunki. Morel smial sie z tego i zagrozil: Pamietajcie, oni z tej komisji pojada, a ja tu pozostane. Zastanowcie sie wiec, czy macie im cokolwiek do powiedzenia. Wiedzielismy, ze jesli ktos pisnie choc slowo, na drugi dzien po odjezdzie komisji bedzie martwy.
Gdy po okraglym stole dziennikarze zaczeli interesowac sie Jaworznem, Morel byl tym faktem oburzony.
- To byly zupelnie inne czasy – powiedzial. – Dzisiaj w ogole nie powinno sie do tamtych spraw wracac. To powinno byc zakazane. Zadam, zeby o tym w ogole nie pisac.
Te inne czasy w pamieci Bogdana tkwily, jak ciern. Podczas obchodow 22 lipca Morel zauwazyl, ze Bogdan trzyma czapke w lewej rece, a nie w prawej, jak chcial regulamin. Morel zaczal krzyczec na Bogdana, ze jest dziedzicznie obciazony przez ojca, sanacyjnego oficera. A pozniej juz spokojnie, z msciwa satysfakcja stwierdzajac, ze podniosl reke na ludowa ojczyzne, skazal go na 36 godzin karceru. Znane bylo powiedzonko Morela, powtarzane pozniej przez straznikow wieziennych: Chcieliscie Polski od morza do morza, macie ja wiec od sciany do sciany.
Kolega Bogdana, Wincenty Boguslaw Pyka, napisal w 1990 r. otwarty list do Morela, ktory twierdzil, ze byl niczemu niewinny i wykonywal tylko swoje obowiazki:
- Przeciez to w mysl panskich wytycznych straznik z wiezyczki strzelal do Zbyszka Toporowskiego, gdy ten podawal chleb, czesc skromnej racji kolegom skazanym na glodowke przez pana wlasnie. To wyszkolony przez pana funkcjonariusz postrzelil spiacego wieznia. Pan osobiscie zapowiedzial Mirkowi Kryszczynskiemu w maju 1951 r., gdy przyjmowal pan transport z Poznania, ze stad juz nie wyjdzie.
Replies: 0